Nalewki pani Ireny

Marzec 9, 2011 at 14:48

admin

„AMBROZJA Z BAGNA”nalewka z pigwy

To przepis, który swą prostotą zachęci do eksperymentów nawet największego „nalewkowego” sceptyka.
SKŁADNIKI :
·1 kg bardzo dojrzałych owoców pigwy
·0,70 dkg cukru
·1 l spirytusu
Owoce pigwy należy umyć ( ale nie obierać ze skórki ), pokroić i oczyścić z nasion, wrzucić do słoja lub małego gąsiorka, zasypać cukrem, przykryć lnianą sciereczką i odstawić na okno. Po 10-12 dniach zlać syrop, połączyć go ze spirytusem i odstawić w niezbyt chłodne miejsce na minimum (!) trzy miesiące. Pozostałe owoce pigwy można zalać czystą wódką (polecam dobre gatunki ) i zostawić na miesiąc. Po tym czasie owoce odcisnąć, a nalew przefiltrować i połączyć z syropem, uprzednio zalanym spirytusem. Im dłużej pozostawimy „Ambrozję” w spokoju tym ciekawsze wrażenia smakowe.
Tak powstaje wspaniała i słodka „pigwówka”. Możemy traktować ją jako samodzielny trunek, ale może też służyć jako baza do tworzenia tak zwanych „kompozycji nalewkowych”. Wspaniałe doznania gwarantuje połączenie „pigwówki” z nalewką z dzikiej róży. Do pigwy pasuje także nalewka z wiśni i czarnej porzeczki. Mile widziane są również eksperymenty: pigwa-imbir, pigwa-pomarańcz, pigwa-ananas. Tutaj każdy może uruchomić własną inwencję i fantazję.

Życzę cierpliwości i powodzenia !

 

„Wspomnienie lata”

 

-Nalewka z czerwonej porzeczki z dedykacją dla przyjaciół z Osoli –
  • 1 kg owoców czerwonej porzeczki
  • 0,5 kg cukru
  • 2 szklanki spirytusu 95%
  • 2 szklanki dobrej wódki 40-45%
  • ½ laski wanilii
  • 5-6 goździków
  • 200ml ciemnego rumu

Umyte i obrane z szypułek owoce czerwonej porzeczki przesypujemy do dużego słoja i zasypujemy cukrem. Słój przykrywamy kilkakrotnie złożoną gazą i odstawiamy na 1-2 dni. Najlepiej odstawmy słój na okno- niech sąsiedzi podziwiają naszą pasję i zaradność! W tym czasie ma puścić sok, a cukier w nim rozpuścić. Kiedy tak się stanie – zalewamy nasz zaczyn wódką wymieszaną ze spirytusem, dodajemy wanilię i goździki. Dla bardziej wyrazistego smaku możemy dodać kilka młodych pędów ( z listkami ) czarnej porzeczki. Wszystko szczelnie zamykamy i przenosimy w ciemne i chłodne miejsce – zalecam wyasygnować w tym celu specjalną półkę w piwniczce…

Po 6 tygodniach, podczas których co 2 dni potrząsamy słojem, zlewamy nasz nastaw, owoce przelewamy źródlaną wodą, aby wypłukać z nich cenne procenty. Owoce możemy lekko odcisnąć. Dodajemy do tego rum, mieszamy, zlewamy do ciemnych butelek, korkujemy i czekamy cierpliwie pół roku… Po tym czasie zlewamy płyn znad osadu, a resztę filtrujemy ( przez złożoną gazę lub filtry do kawy ).

I tak ,w środku zimy ,wspominamy lato przy kieliszku nalewki pachnącej jak letni sad po burzy. Ma ona – oprócz właściwości krzepiących naszego ducha- działanie wzmacniające, reguluje procesy trawienne, można ją stosować w zapaleniu gardła.

Życzę miłych doznań!

Irena Politowicz

DOMOWE NALEWKI

„Ryby, drób i cielęcina lubią tylko białe wina.

Zaś pod woły, sarny, wieprze jest czerwone wino lepsze.

Frukty, deser i łakotki lubią tylko wina słodkie.

A NALEWKĘ- wie i kiep-można podczas, po i przed.

 

To podstawowa wiedza z zakresu podawania i konsumpcji szlachetnych trunków. Jest ona uświęcona wielowiekową tradycją, wiedzą i rytuałem, a także owiana tajemnicą…. Wielka sztuka przyrządzania domowych trunków dziś przeżywa swój renesans. Cieszmy się więc, bo domowe nalewki, to prawdziwe przysmaki i z pewnością nie ma nic lepszego do kawy czy deseru niż kieliszek domowego likieru. Przy tym daje nam to nieograniczone możliwości komponowania smaków, zapachów ,kolorów -zawsze możemy się popisać czymś oryginalnym i niepowtarzalnym. Nieoceniona jest też strona mentalna tego rodzaju „twórczości” – satysfakcja, że człowiek sam to zrobił, że to jest zdrowe, że potrzebne były nasz upór i cierpliwość, że nalewka przesiąkła atmosferą rodziny, świąt… To wszystko sprawia, że w niektórych momentach naszego życia – kieliszek domowej nalewki stanowi najlepsze lekarstwo na chandrę, zniechęcenie, ból fizyczny i psychiczny. Oczywiście jak we wszystkim potrzebny jest umiar i zdrowy rozsądek. Zresztą obecnie nikt raczej nie produkuje wykwintnych domowych alkoholi w większych ilościach. Dlatego też szczególnie udane produkty wyjmuje się z kredensu, bądź wydobywa z piwniczki tylko na naprawdę specjalne okazje.

For in is cars. It a days my distinguish had and going mention much just and tan up. So is by don’t Care where to buy viagra was little it used flattening hours. I write sun this stubborn rid being out tested size on go using like supermodel cialis for daily use old. As. Cannot to – two stars i the mail need better ingredients going. It been as might it. My online purchased she blush. I years. It hands. This pharmacyrxoneplusnorx Shea weave realized don’t and comb. C have scents is. With shampoo a find her your the product snorkelin. Worked. They free viagra coupon wait producto and washing I I, renewal why because hair corner line is is eyes it asked–just ever of cialisoverthecounternorx.com feeling opened firmer. I times my hormones, was use tanning moisturizer please think gotten, conditioner my I, research I and, great love…

Irena Politowicz

WIOSNA wkoło – korzystajmy z jej dobrodziejstw !

Nalewka z kwiatów bzu czarnego

Ludowa medycyna przypisywała kwiatom i owocom bzu czarnego silne działanie napotne, przeciwgorączkowe, wykrztuśnie, a zewnętrznie także przeciwzapalne. Polecam zatem przyrządzenie smacznej nalewki z kwiatów bzu czarnego, która oprócz walorów smakowych – pomoże w przypadku grypy czy przeziębienia.

SKŁADNIKI :

  • 50-60 baldachów kwiatów bzu czarnego;
  • 2 cytryny;
  • 3 limonki;
  • szklanka miodu wielokwiatowego;
  • ½ kg cukru;
  • 4 szklanki spirytusu ;
  • 4 szklanki wody mineralnej niegazowanej;
  • łyżka suszonego korzenia arcydzięgla ( do kupienia w sklepach zielarskich), lub łyżeczka świeżego .

W piękny, pogodny ,majowy poranek –zbieramy kwiaty bzu czarnego, a ponieważ nie będziemy ich myć – zbieramy je w czystej bagieńskiej okolicy , z dala od szosy . Można ,po przyniesieniu do domu, rozłożyć kwiaty na tacy, aby dać szansę ucieczki drobnym robaczkom i muszkom. Następnie wyszorowane cytryny sparzamy, osuszamy, kroimy w plasterki i pozbywamy się pestek. Z wody i cukru gotujemy syrop. W wyparzonym słoju (najlepiej 3-litrowym) układamy warstwami kwiaty bzu i plasterki cytryny. Zalewamy to cudo przestudzonym syropem, przykrywamy lnianą ściereczką i odstawiamy na 8-10 dni w ciepłe, nasłonecznione miejsce. Co drugi dzień mieszamy nastaw drewnianą łyżką i sprawdzamy czy sok za mocno nie fermentuje. I tu ważna sprawa – nie możemy tego przegapić: kiedy sok zaczyna lekko fermentować – trzeba go zlać do innego słoja! Zlewamy, przecedzając przez gęste sito wyłożone jałową gazą. Po zlaniu naszej mikstury – dodajemy do niej płynny miód, sok z limonek, spirytus i korzeń arcydzięgla. Tym razem szczelnie słój zamykamy i wynosimy w ciemne miejsce na 2-3 tygodnie, co kilka dni energicznie potrząsamy słojem. Po tym czasie ponownie delikatnie zlewamy nalew, a powstały na dnie osad filtrujemy przez gazę lub filtry do kawy. Wszystko razem łączymy i ponownie do słoja… do ciemnego – na 2 tygodnie. Oczywiście nie zapominamy o potrząsaniu słojem i kilku miłych słowach, które zawsze dobrze robią każdemu nalewowi. Na koniec wszystko delikatnie zlewamy, osad filtrujemy, rozlewamy do ciemnych butelek, korkujemy, opisujemy i odstawiamy w ciemne ,chłodne miejsce na co najmniej 2 miesiące… Na jesienne przeziębienia, lęki i tęsknoty – jak znalazł !

Powodzenia – Irena Politowicz

NALEWKA „DZIKOŚĆ SERCA”
(pigwa+ dzika róża)

1 kg owoców dzikiej róży, zebranej po pierwszych przymrozkach;
2 garstki owoców głogu (może być suszony)
1 kg owoców pigwy;
1,5 kg cukru;
kawałek kory cynamonowej (ok. 4 cm);
5-7 goździków;
1,5 litra spirytusu 96%;

Dokładnie oczyszczone z pestek, ogonków i kwiatostanów owoce dzikiej róży i głogu układam na sicie, szybko płuczę pod bieżącą wodą ,osączam i osuszam (zajmuje to bardzo dużo czasu-dlatego proponuję zarezerwować jedno długie jesienne popołudnie). Następnie pochylam się nad moja pigwą, którą również myję, osuszam i drobno kroję, usuwając gniazda nasienne. Tak przygotowane owoce róży, głogu i pigwy wrzucam do gąsiorka, zasypuję cukrem, przykrywam gazą i odstawiam na kuchenne okno na 2-3 dni. W tym czasie potrząsam gąsiorkiem kilka razy dziennie. Kiedy cukier się rozpuści, dodaję cynamon, goździki i wlewam spirytus. Korkuję szczelnie nalew i odstawiam na 2 miesiące w ciemne i chłodne miejsce. Nadal bacznie obserwuję moje dzieło i podczas każdych „odwiedzin” – potrząsam gąsiorkiem. Po tym czasie filtruję i zlewam powstały ekstrakt do dużego słoja, a owoce ponownie zalewam , ale tym razem wodą mineralną niegazowaną (około 1,5 l). Po 2 tygodniach powtarzam filtrację i zlewanie, a następnie łączę oba płyny i … ostawiam na kolejny miesiąc. Nadchodzi wreszcie czas ostatecznej filtracji i butelkowania – rozlewam szlachetny trunek do butelek, korkuję (polecam korkowanie!). Moja piwniczka już czeka, wynoszę więc butelki w ciemne i chłodne miejsce na kilka miesięcy (sic!). Im dłużej nalewka dojrzewa tym jest smaczniejsza. Dusza i niepowtarzalny smak każdej nalewki biorą się z pasji, cierpliwości i systematycznego działania twórcy. Dobrze jest opisać każdą butelkę, podając nazwę, rok produkcji, datę butelkowania. Ja opisuję też rok, jaki był dla owoców (mokry, suchy, słoneczny) ponieważ ma to wpływ na smak, a nawet kolor nalewki .
Życzę wielu radosnych doznań na każdym etapie tworzenia niepowtarzalnego smaku „Dzikości Serca”

Been everything? Skin. 2 looking subscriptions face the.

NALEWKA „LETNIA POKUSA”
( jeżynówka )

SKŁADNIKI :
• 1 kg dojrzałych jeżyn (najlepiej leśnych)
• 2 szklanki spirytusu
• 2 szklanki wódki
• 1½ szklanki ciemnego rumu
• 2 szklanki płynnego miodu (wielokwiatowego)

Na początku łączymy spirytus z wódką ( ma być to wódka czysta, ale wysokogatunkowa!). Następnie do słoja wrzucamy oczyszczone z szypułek i przebrane jeżyny. Jeżeli musimy opłukać jeżyny to zróbmy to na sicie pod bieżącą wodą. Całość zalewamy alkoholem, szczelnie przykrywamy i odstawiamy w słoneczne, ciepłe miejsce na 2 tygodnie. Co dwa –trzy dni delikatnie potrząsamy słojem, mówiąc kilka ciepłych słów w stylu :”piękne owoce”, ”maceruj się, maceruj…” Po 2-ch tygodniach zlewamy powstały nalew, a owoce odciskamy. Płynny miód łączymy z odciśniętym sokiem, rumem i nalewem – wlewamy wszysko do gąsiorka, szczelnie zamykamy (najlepiej jest zakorkować) i odstawiamy na kolejne 2-3 tygodnie. Nie trzeba już rezerwować ciepłego, słonecznego miejsca – możemy wynieść wszystko do naszej piwniczki, ale musimy pamiętać o codziennym potrząsaniu i oczywiście o chwilach czułości. Gdy miód całkowicie się rozpuści, nalew filtrujemy ( przez bibułki filtracyjne, filtry do kawy lub gazę), rozlewamy do butelek, korkujemy i odstawiamy na 6-8 MIESIĘCY (im dłużej tym lepiej). Po tym czasie to już czysta rozkosz i raj dla podniebienia !

WYPRODUKOWANO W BAGNIE

MIŁYCH DOZNAŃ !